Ale do rzeczy.
Ruffwear Front Range to szelki spacerowe, wykonane z miękkiego materiału. Można je regulować w 4 punktach. Posiadają 2 punkty zaczepu smyczy: aluminiowy zaczep na plecach i wzmocniony zaczep na piersi do większej kontroli nad ciągnącym psem. Dodatkowym gadżetem jest ID pocket czyli kieszonka na identyfikator. Dostępne są w 5 rozmiarach i 4 kolorach.
Foxtrot przy swoich 70cm w klacie dostał szelki w rozmiarze M. Zakres regulacji dla tego rozmiaru to 69-81cm więc nawet jak mu klata urośnie to i tak będzie na nie skazany. Oczywiście musiały być w kolorze niebieskim. W sumie ten niebieski przesądził o zakupie ruffwear, bo wybierałam pomiędzy nimi a tip-topami.

Z regulacją szelek u nas było trochę zabawy bo ni chu chu nie potrafiłam ich dopasować.Chyba moje umiejętności manualne nie są na tak zaawansowanym poziomie ;). Na szczęście z pomocą przyszła nam Ania od Hixa i na spacerze wszystko pięknie dopasowała.
Szelki są testowane już jakiś czas i muszę przyznać, że faktycznie są rewelacyjne. Co prawda, nie obyło się bez kilku minusów. Przede wszystkim, gdy nasiąkną wodą to długo schną. I szybko się brudzą, ale to raczej normalne szczególnie jak się bierze jasne szelki. Chociaż łatwo temu zaradzić, w naszym wypadku wystarczyła gąbka i woda i błoto zniknęło. Wprawdzie jakoś fanatycznie ich nie czyściłam, tylko tyle, żeby w miarę ładnie na zdjęciach wyglądały ;).
A co gruby myśli o szelkach? Chyba mu się podobają bo wielkiej obrazy majestatu nie było. I chyba je nawet trochę lubi bo nie robi cyrku jak przy innych szelkach (czyt. zastyga jak heros pod spojrzeniem meduzy). Ja na pewno je uwielbiam!

















































