Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spacer z psem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spacer z psem. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 marca 2015

Spacer nad Wisłą i żarcie na kółkach: start sezonu

Dwa gupiki
W sobotę, Foxtrot miał dzień pełen wrażeń. Najpierw spotkaliśmy się z Anią i Hixem i wspólnie poszliśmy na spacer nad Wisłę. W drodze zaczepiła nas pani, której się tak bardzo rude spodobały, że postanowiła podejść. Sympatyczna kobieta, chociaż stwierdziła, że Foxtrot i Hix przypominają jej jamnika i spaniela (wtf? O_o).
Grubson nad Wisła był przeszczęśliwy. Biegał w tą i z powrotem, właził na obalone konary, pluskał się  zupełnie jakby był szczeniakiem. Po dotarciu na plażę pozwoliłyśmy trochę popływać gupikom. Niestety nasze dwa wybitne aportery tak się zakotłowały w wodzie, że pozwoliły odpłynąć piłce w siną dal (jakby ktoś znalazł gdzieś po drodze do Bałtyku, to chętnie przyjmę z powrotem :D). Niestety jak jest woda i jest aport, i dodatkowo jest inny pies to system grubemu się przeciąża i wyłącza.
Na szczęście Ania miała jeszcze aport więc dwa pacany jeszcze trochę popływały, a potem się panierowały (tj. głównie gruby się panierował).

Hix i Foxtrot w oczekiwaniu na burgera

Po szaleństwach nad Wisłą, ruszyłyśmy na imprezę food truckową. Trochę się obawiałam iść z grubym między ludzi. Szczególnie, że wcześniej nie popisał się. No ale nic, głód zwyciężył. Na miejscu okazało się, że nie jest w cale tak źle. Byłyśmy dość wcześnie (niecałą godzinę, od rozpoczęcia imprezy), więc nie było jeszcze tak dużo ludzi. Wybrałyśmy food trucki i stanęłyśmy w kolejce. Dla rudych to było nie lada wyzwanie, bo co chwila ktoś nas zaczepiał, wypytywał i głaskał (za naszym pozwoleniem). Nawet jeden pan zrobił sobie z gupikami zdjęcie ;). Bardzo byłam dumna z grubego, bo był  praktycznie idealny, a rzadko zabieram go na takie eventy. Spędziliśmy dobre kilka godzin w kolejkach - w międzyczasie nastąpiła zmiana. Ania pojechała do domu a do mnie dołączył mój brat. Mijaliśmy kikanaście psów, z niektórymi Foxtrot się zapoznał. Grubson dzielnie trwał, nie sprawiając żadnych kłopotów. Od czasu do czasu dostawał kawałek czegoś dobrego do spróbowania ;)
Impreza super fajna, polecam (niekoniecznie z psem ;) ).

Foxtrot

Hix i Foxtrot

Tydzień nie jadłem, no weź się podziel!



piątek, 27 marca 2015

Rozpoczęcie sezonu pływackiego :D

Przez ostatni tydzień pogoda była idealna do rozpoczęcia sezonu pływackiego. Niestety pech chciał, że akurat musiałam siedzieć na uczelni, a gdy wracałam to już się robiło chłodno i ciemno. Na szczęście los jakiś łaskawy dla nas był i dziś po południu udało się nam wybrać nad Wisłę. Zanim pogoda się popsuła ;) Grubson był prze szczęśliwy :D Brodził w wodzie, pływał i tarzał się w piachu. Niesamowite ile radości może dać woda i piach :)





czwartek, 17 kwietnia 2014

Czy widziała pani mojego psa?


Zdarza się, że komuś w parku zagubi się pies. Wiadomo człowiek jest tylko człowiekiem, błędy czasem popełnia. Jednak w przeciągu ostatnich trzech dni spotkałam się z dwiema takimi sytuacjami i zaczęłam się zastanawiać czy to nie jest jakaś nowa moda?

Któregoś dnia wracaliśmy już z Foxtrotem ze spaceru alejką przez park. Przed nami szła dość liczna rodzinka. Szliśmy za nimi jakiś czas gdy nagle rodzinka stanęła i zaczęła czegoś szukać. Okazało się, że wraz z nimi był pies... tylko gdzieś zniknął. Rodzinka nieśpiesznie przeszukała krzaki w pobliżu i stwierdziwszy, że go nie ma poszli szukać zguby.
Dwa dni później poszłam na spacer na łączkę w parku. W pewnym momencie na środku łączki pojawił się czarny pies a jego pani dotarła jakieś 5min później i dołączyła do grupki psiarzy. W międzyczasie spotkałam znajomą i razem spacerowałyśmy sobie omijając tubylców i szalejącą grupkę psów. Kręciłyśmy się już jakiś czas po różnych częściach parku. Nagle patrzę a pani od czarnego psa idzie w naszym kierunku ale bez niego. Podeszła i zapytała nas czy nie widziałyśmy przypadkiem jej psa. Gdy odpowiedziałyśmy, że nie pani poszła szukać dalej swojego pupila.

Nie wiem czy zarówno rodzinka jak i pani od czarnego psa znaleźli swoich podopiecznych czy nie. Zdziwiły mnie obie te sytuacje. Może to nowa moda na "bezstresowe wychowanie" a może po prostu ludzie są bez wyobraźni?

piątek, 4 kwietnia 2014

Spacer z Lexi


Wczoraj wybraliśmy się do Moniki i Lexi aby pospacerować po chaszczach wzdłuż Wisły. Dużo miejsca do biegania, mało ludzi... jednym słowem idealnie :). Muszę przyznać, że o wiele bardziej podobają mi się tamte okolice niż nasze "bliżej cywilizacji". Podobno dużo tam kleszczy jednak rudy nie przyniósł żadnego pasażera na gapę(po powrocie przejrzałam go dokładnie). Jedyny minus to masakryczna liczba krzaków z rzepopodobnymi tworami. Biedny Foxtrot miał rzepy wszędzie, nawet pomiędzy opuszkami (aż 3!) i tak go wszystkie uwierały, że w autobusie nie mógł się położyć. Po powrocie przez dobre pół godziny wyplątywałam z niego to tatałajstwo. Ciężkie jest życie z psem o dłuższej sierści ;)