Pokazywanie postów oznaczonych etykietą problem z zachowaniem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą problem z zachowaniem. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 czerwca 2014

Kastracja chemiczna czyli początek naszego utrapienia


Kastracja chemiczna jest to implant wstrzykiwany pod skórę. Działanie rozpoczyna się po ok. 6 tygodniach od wstrzyknięcia i działa w zależności od wielkości psa (u dużych psów jest to ok. 6 miesięcy). Powoduje on ograniczenie produkcji testosteronu oraz czasową, odwracalną bezpłodność.

U Foxtrota zdecydowałam się na implant jakieś 2 lata temu. Po konsultacji z weterynarzem i szkoleniowcem postanowiłam spróbować.
Gdy Suprelorin zaczął działać zauważyłam wyraźne zmiany w zachowaniu rudego. Przestał interesować się sukami a najważniejsze cieczkami, był bardziej skupiony na pracy. W końcu zrobiliśmy znaczące postępy w szkoleniu. Pies nie do poznania. Pod tym względem implant był naszym wybawieniem i jedną z najlepszych decyzji.
Jednak w życiu nigdy nie ma tak dobrze. Wraz z początkiem działania zaczęły się też niepożądane problemy z zachowaniem. Foxtrot zaczął się bać. I to panicznie. Wszystkie głośniejsze huki go przerażały. I to nie tylko huk wystrzału czy wybuchu. Każde głośniejsze zamknięcie samochodu, odgłosy z pobliskiej budowy czy zbliżająca się burza - wszystko zaczęło go przerażać. Siadał najczęściej w miejscu, zamykał się w sobie i trząsł jak galareta. Przez 10-15min nie miałam z nim kontaktu. Więcej czasu poświęcałam na wyciąganie go z tego stanu niż na sam spacer. Kto widział go w tamtym czasie ten wie, co to był za koszmar. Niestety musiałam zrezygnować z wszczepiania implantu.

Przez te dwa lata cały czas pracowałam i nadal pracuje nad jego lękami, bo niestety nie zniknęły one wraz z działaniem suprelorinu. Już jest o niebo lepiej w porównaniu do tamtego okresu. Bardzo rzadko się zdarza, że tracę kontakt z rudym i znacznie szybciej udaje mu się opanować. Są dni, w których zachowuje się jak normalny pies. Jednak zdarzają mu się jeszcze okresy, w których wszystko go przeraża. Czy to głośniejsze stukanie klapek pędzącego dziecka o chodnik czy odgłos uderzających o siebie gałęzi, którymi się ktoś bawi. O fajerwerkach w sylwestra już nie wspomnę, bo to masakra.

Wiedziałam, że kastracja (nie ważne czy chemiczna czy tradycyjna) u lękliwych psów lub u psów agresywnych może spowodować pogorszenie się zachowania jednak nigdy nie zauważyłam niepokojących objawów u Foxtrota. Nie sądziłam, że może się to tak skończyć.

Nie chce nikogo zniechęcać do wszczepiania implantu, bo w większości przypadków dobrze się sprawdza (lub w ogóle nie działa). Jednak trzeba wziąć pod uwagę, że czasem może się skończyć to problemami z zachowaniem, które potem bardzo trudno naprawić.