piątek, 14 lutego 2014

Nie ma to jak spacer z psem

Niby fajnie mieć psa, niby fajnie jest chodzić na spacery... przynajmniej w teorii. Pół biedy jak słoneczko świeci, ptaszki śpiewają a cały świat jest tak piękny, że nic tylko wymiotować tęczą. Schody zaczynają się, gdy pogoda jest tak parszywa, że tylko szaleńcy wychodzą z domu. Właśnie nastał ten uroczy czas, w którym ostatnie o czym marze to iść do parku no ale chciałam psa to nie mam za bardzo wyboru. Najgorzej to zmusić się do wyjścia. Można byłoby sobie jeszcze pospać, albo zakopać się pod kocem i oglądać serial. Fajnie sobie pomarzyć a tymczasem trzeba iść wybiegać psa. Zawsze moja wyobraźnia przed wyjściem staje się bardzo kreatywna i podsuwa mi obrazy, błota, deszczu i ogólnej brzydoty świata. Tak więc z odpowiednim nastawieniem ubieram się, zabieram akcesoria spacerowe no i w końcu wychodzę. Przy klatce włączam autopilota i z mina skazańca kieruje się w stronę parku. Dotarłszy na miejsce, godzę się z moją niedolą i potem już jakoś idzie. Rudy biega, ćwiczy i robi wszystkie te rzeczy, które psy robią. Po wykonaniu wszystkiego co miało zostać wykonane, wracamy oboje ubrudzeni i szczęśliwi. Foxtrot bo mógł sobie poszaleć a ja bo w końcu zmierzamy do domu :)

2 komentarze:

  1. tez tak mam jesli jest deszczowa lub po chmurna pogoda xD wiec wiem jakie to uczucie ;)

    Pozdrawiamy: D&K :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo podoba mi się Twój blog więc dodaję do obserwowanych : ) Mogę liczyć na rewanż ? :)
    cooldogyorkie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń